środa, 24 kwietnia 2013

Rozdział 7

-Ami masz gościa -powiedział Max wpuszczając Justina do jej pokoju
-Hey jak się czujesz?
Dziewczyna spojrzała na drzwi czy Max już wyszedł
-Chujowo!
-Nieładnietak!
-Zamknij się chce ci podziękować a za razem przeprosić za problem i za to że chciałam żebyś mnie przebrał ale ja nie dałam rady przepraszam -mówiąc to patrzyła cały czas na swoje paznokcie
-Ty mała spokojnie nie ma za co przepraszać i nawet za co dziękować!
-Tsssa ale i tak przepraszam i dziękuję
-Dobrze dobrze jak wyzdrowiejesz zapraszam cię do kina i nie słyszę odmowy!
-Ale ja nawet nie chciałam odmawiać!
-To dobrze ja muszę lecieć wpadłem tylko na chwilę bo tata chciał żebym Max'owi jakiś list przekazał to pa mała
-Pa Justin
Chłopak wyszedł zostawiając dziewczynę samą a nie na długo, ponieważ zaraz w drzwiach pojawił się Max
-Dasz radę wysiedzieć dzisiaj dwadzieścia minut przy stole?
-Tato nie jestem obłożnie chora jutro mogę nawet do szkoły iść!
-Nie ma mowy czyli dasz radę to dobrze szykuj się i za piętnaście minut cię widzę na dole
-Dobrze tato
Max wyszedł a dziewczyna powoli wstała i podeszła do szafki wyjmując rurki i białą bokserkę którą włożyła w spodnie. Poszła do łazienki uczesała się i lekko pomalowała oczy miała podkrążone i cały czas kaszlała wróciła do pokoju gdzie wyjęła z szuflady skarpetki i powoli zaciągnęła ja na stopy po czym włożyła kapcie i zeszła na dół. Akurat gdy była w połowie schodów po domu rozbrzmiała się delikatna melodyjka informująca że ktoś przyszedł. Była już na dole ale po Max'ie ani śladu podeszła do drzwi i je otworzyła. To co zobaczył było dla niej szokiem ale mogła się domyśleć że jeżeli ma spędzić 20 minut przy stole a nie dostać obiad do łóżka jak to było ostatnio to znaczy że przyszedł Niall z mamą
-Dzień dobry -powiedziała niepewnie w stronę kobiety
-Hey Ami jak się masz?
-Jakoś leci
-Cześć -powiedział Niall pewny siebie patrząc na dziewczynę
-Tssa miło mi niezmiernie -odparła zrezygnowana otwierając szerzej drzwi żeby wpuścić gości po środka

-Mi też bardzo miło jest ciebie widzieć -powiedział jej chłopak na ucho lekko je przygryzając gdy Ami zamykała drzwi na zasuwę
-Wal się -powiedziała oschle odpychając Niall'a

-Dobrze że wczoraj się poznaliście będzie dzisiaj bardziej na luzie -powiedziała Maura
-No jasne mamusiu co nie Ami?
-Oczywiście -powiedziała i posłała mu wrogie spojrzenie

Młodzież miała siedzieć obok siebie a na przeciwko nich usiadł Max i Maura. Między tą pierwszą parą była napięta atmosfera którą za wszelką cenę Niall próbował złagodzić
-Ami zachowuj się proszę! -poniósł na nią głos ojciec
-Oczywiście ale się źle czuję mogę już iść do siebie
-Leć tylko bierz Niall'a
Powiedział jej na to ojciec mimo jej zrezygnowanej miny cały czas się przy tym upierał.

-Czego ty ode mnie oczekujesz że będziemy przyjaciółmi jak nasi rodzice? Mylisz się i to bardzo!
-Czego ty kurwa ode mnie chcesz ja cię tu przepraszam a ty co nawet nie raczyłaś powiedzieć głupiego przepraszam w moją stronę dziewczyno ogarnij się trochę bo w piórka obrosłaś coś ostatnio! -powiedział dość głośnio chłopak ale tak żeby tylko ona to usłyszała po czym szedł w jej stronę -nie podoba się? -mówił coraz ciszej przypierając nastolatkę to ściany -co się księżniczce nie podoba? Że się miły zrobiłem -powiedział i złapał jej rękę mocno ją ściskając -a może coś jeszcze leży ci na serduszku i szybciutko wypłacz się i będzie może dobrze -mocniej ścisnął jej rękę unosząc ją do góry i przypierając do ściany po czy zrobił to samo z drugą -No co nic nie mówisz? Boisz się? Nic ci nie zrobię będę grzeczny jak nigdy będę się ciebie słuchał i robił co mi będziesz kazała -powiedział i zaczął ciągnąć dziewczynę w stronę łóżka
-Niall puść mnie!
-Nie skarbie to dopiero się zaczyna -powiedział po czym popchnął ją na łóżko i usiadł na niej okrakiem cały czas trzymając jej ręce
-Proszę Niall puść mnie
Chłopak nie dawał za wygarnął zaczął całować ją po szyi i schodził coraz niżej aż na dekolt. Ami uwolniła swoją rękę z jego uścisku po czym z całej siły walnęła go nią w twarz. Efektem tego puścił jej drugą rękę a dziewczyna bez problemu zepchnęła go z siebie i uciekła z pokoju. Biegła po schodach i usiadła przy ojcu szybko oddychając
-Co się stało -zapytała przejęta Maura
-Nic mamo ganialiśmy się -odparł Niall siadając obok swojej mamy na poręczy fotela
-Boże światy dziecko co ci się stało w twarz -zapytała swojego syna lekko dotykając kciukiem czerwonego policzka
-Walnąłem się w drzwi które Ami przede mną zamykała i są tego efekty
Dziewczyna nic nie powiedziała tylko z przerażeniem w oczach patrzyła na niego
-Ami myślę że powinnaś przeprosić -powiedział nagle jej ojciec
-Nie musi to moja wina

Resztę czasu spędzili na oglądaniu telewizji i tak w milczeniu przesiedzieli aż do kolacji słuchając o czym rozmawiają ich rodzice.
_____________________________________________________________________
Krótkie ale dodaję go dla You belong with me bo powiedziałam że dzisiaj się pojawi a nie daje rady już pisać (skręciłam kostkę która cholernie boli) przepraszam ale mam nadzieję że to wystarczy w najbliższym czasie dodam rozdział na <klik> oraz zapraszam na mój i koleżanki blog na którym robimy zwiastuny do blogów oraz na wasze życzenie mogę zmontować coś innego typu prezentacja wypracowanie na informatykę (tylko cii :D ) czy jakiś  filmik :D <klik>

niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdział 6

-Dziękujemy panu bardzo
-To mój zawód nie ma za co dziękować a lekarstwa trzeba jak najszybciej wykupić zapalenie płuc to nie zabawa 
-Jeszcze dzisiaj to zrobimy z tym nie ma problemu 
Lekarz wyszedł zostawiając Ami z Max'em samych 
-Połóż się jeszcze a ja idę wykupię ci leki mała 
-Dobrze -odpowiedziała ojcu wykonując jego prośbę po chwili już zasnęła 

-Ami wstawaj -delikatnie budził nastolatkę Max 
-Mhm 
-Musisz przyjąć leki złotko 
Amanda siadła na łóżku biorąc pięć różnych tabletek do ręki. 
-Powiesz mi dlaczego przez tyle lat nie było cie przy mnie? -zapytała niepewnie ojca widząc że wychodzi 
-Może innym razem? Jesteś zmęczona 
-Proszę to dla mnie ważne -prosiła go delikatnie kładąc się na miękkiej pościeli. Max usiadł obok i złapał jej rękę po czym mocno ścisnął 
-Od którego momentu chcesz wiedzieć?
-Od moich narodzin mama nigdy nie chciała mi nic mówić 
-Nie dziwię się to trudny temat Ami. Więc jak mieliśmy po 17 lat urodziła się taka mała kruszynka którą upierałem się żeby nazwać cie Ami i tak zostało. Nie radziliśmy sobie z tym byłaś taka mała i bezbronna że bałem się ciebie dotknąć musiałem iść do pracy co wiązało się z tym że wszystkie obowiązki spadły na twoją mamę. Nie dawała sobie z tym rady widziałem że chciała być twarda tak samo jak ja ale nam się to nie udawało pracowałem od szóstej rano aż do dziesiątej w nocy nie było mnie w domu cały dzień a pieniędzy wraz brakowało na jedzenie ale ważne było to żebyś ty miała wszystko co akurat nam się w miarę udawało. 
-To dlaczego mama od ciebie odeszła?
-Nie było mnie cały dzień w domu nie wytrzymywała tego. Rodzice jak się dowiedzieli że jest w ciąży wyrzucili ją z domu zemną było tak samo nie miał kto jej pomóc przyjaciele się odsunęli zresztą nawet nie było na to czasu żeby utrzymywać kontakt z nimi. Wzięliśmy ślub cywilny ale o to prosiliśmy rodziców ponad pół roku żeby się zgodzili w końcu na twój roczek wypadł nasz ślub. Twoja mama wytrzymała ze mną dwa lata. Tego dnia wróciłem do domu wcześniej kupiłam piękny duży bukiet kwiatów. Pamiętam to jakby to było wczoraj otworzyłem drzwi a tam stały dwie duże walizki i ty płacząca rzuciłaś się mi w ramiona i powiedziałaś te piękne słowa "nigdy o tobie nie zapomnę tatusiu nawet jak będę daleko" -powiedział ze łzami w oczach i wytarł kilka kropel z policzków Ami -Wtedy przyszła twoja mama delikatnie zapytałem co się dzieje czy się wyprowadzamy ona tylko mi odpowiedziała "Max to już koniec ja nie wytrzymuje tego ja i Ami wyjeżdżamy przepraszam kocham cię ale tak nie może być nie widzimy się nigdy i nie starcza nam pieniędzy trzeba kupić Ami nowe ciuchy zobacz ze wszystkiego wyrosła przepraszam kocham cię ale ja uciekam" mówiąc to ostatni raz pocałowała mnie -mówił coraz ciszej a łzy ciekły już bez pohamowania - Nie wiedziałem co mam zrobić totalna pustka ona wtedy złapała cię za rączkę i wyszliście strasznie płakałaś. Pamiętam że wybiegłem za wami złapałem cię szybko na ręce i wtuliłem się w ciebie ile tylko miałem sił powiedziałem ci że jeszcze nie raz mnie zobaczysz i zostałaś mi po prostu odebrana wróciłem do domu i zacząłem płakać jak małe dziecko. Odebrano mi córkę i żonę świat zawalił mi się. 
-Co było dalej -zapytała widząc że przerwał swój monolog 
-Wtedy zacząłem pić bez opamiętania cała wypłata szła w trzy dni a później nie wiedziałem co robić przez resztę miesiąca pożyczałem pieniądze od kogo się dało i zamiast na jedzenie piłem. Później dostałem papiery rozwodowe nie wiedziałem nawet gdzie mieszkacie nic nie wiedziałem jedynie tyle jakie jest konto twojej  mamy na które miałem wpłacać alimenty. Nawet numer telefonu zmieniła. W sądzie dogadaliśmy się że będziesz miesiąc u mnie miesiąc u mamy i tak było dopóki nie poszłaś do szkoły. Później widziałem cię tylko w wakacje jak miałaś dziesięć lat 
-Kiedy przestałeś pić?
-Jak poznałem pewną kobietę która wytłumaczyła mi wiele spraw. Sama miała podobnie ma syna w twoim wieku razem płakaliśmy i wychowywaliśmy go na wspaniałego człowieka mimo że nie czuliśmy do siebie miłości ani nic poza przyjaźnią to i tak się nim zajmowałem traktowałem go jakby to był mój syn. 
-Czy ona jeszcze jest? 
-Tak dzisiaj nawet mieliśmy iść do kina ale jesteś chora 
-Idź tato dam sobie rade 
-W takim razie przyjdzie młody dżentelmen i z tobą posiedzi 
-Dobrze tato 
-Chcesz coś jeszcze wiedzieć? 
-Chyba już mi starczy tato dziękuję 
-Proszę Maura powinna zaraz być 
-Maura?
-Tak to ta kobieta 
-Aaaa okey 
Dziewczyna patrzyła w sufit i dużo rozmyślała na temat tego co się działo w życiu jej rodziców kiedy usłyszała że ktoś przyszedł 

-Witajcie 
-Hey -powiedział Niall równo ze swoją mamą 
-Wiesz co córka mi zachorowała wiem że mieliśmy iść we czwórkę do kina ale ma zapalenie płuc jakiś niewyrzytydzieciak wrzucił ja wczoraj do jeziora prawie się utopiła ale zaproponowałem jej że może Niall zostanie z nią oczywiście jeżeli chce 
-Oczywiście wujku że zostanę ja bym nie został w końcu poznam tę piękną księżniczkę -mówiąc to dostał od swojej mamy w tył głowy 
-Niall proszę cie 
-Maura przecież on nic nie powiedział 
-Ja już swoje wiem 
-Lec na górę jest tam gdzie zawsze siedzisz my już idziemy -mówiąc to założył na siebie kurtkę i razem wyszli z domu chłopak zdjął buty i powoli wchodził po schodach. Przy drzwiach dziewczyny wisiało wielkie lustro w który poprawił włosy i delikatnie nacisnął na klamkę po czy pojawił mu się szeroki uśmiech nie widział jeszcze twarzy dziewczyny leżała tyłem do drzwi 
-Hey jestem Niall 
Dziewczyna słysząc ten głos którego się nie spodziewała schowała się cała pod kołdrę modląc się żeby poszedł. Za to plany chłopaka były inne podszedł bliżej usiadł na rogu i delikatnie zsunął z niej kołdrę 
-O kurwa -powiedział szybko wstając z łóżka uśmiech zszedł mu z twarzy i stanął pod balkonem zakładając ręce za głowę 
-Miło mi Ami jestem -powiedziała z sarkazmem 
-Ja pierdole to ty jesteś córką Max'a?!
-Z tego co wiem to tak a teraz proszę cię opuść ten pokój 
-Okey znaczy nie kurwa. Nie nie pójdę stąd.
-Wyjdź! 
-Nie! 
-To jest mój dom kurwa i dopóki proszę wyjdź i nie pierdol 
-Coś ty taka agresywna ostatnio w  łóżku też taka jesteś? 
-A chuj cię do obchodzi! 
-spokojnie zacznijmy wszystko od nowa
-Chyba cię pojebało ja mam z tobą zacząć wszystko od nowa ty się nade mną znęcałeś psychicznie i fizycznie człowieku zastanów się co ty mówisz -krzyczała mimo że nie powinna zaczęła strasznie kaszleć wycierając przy tym łzy które leciały jej z oczu -nie uważasz że jest już trochę za późno? Może ja straciłam już do ciebie szacunek i zaufanie?! -mówiła już ciszej -proszę cie tylko o jedno daj mi normalnie żyć normalnie funkcjonować i cieszyć się z tego że mam nareszcie ojca przy sobie?! Czy ja o tak dużo proszę?!
-Spokojnie Ami. Kto to? -zapytał trzymając w ręku zdjęcie które jeszcze wczoraj oglądał Justin -To ktoś dla ciebie ważny?
-Może i ważny po co ci to do wiadomości?!
-Bo jest pełno serduszek z tyłu i jakieś daty więc
-Zamknij się i to zostaw to moja sprawa
-Masz chłopaka?
-Co cie to obchodzi. Jak chcesz wiedzieć Nie i daj mi spokój już! -powiedziała i wszystko powróciło wszystkie wspomnienia ze swoim byłym chłopakiem uznali że to nie ma już sensu jak ona wyjeżdża rozstali się jako przyjaciele ale mimo to nie utrzymują kontaktów jak to jest pomiędzy przyjaciółmi. Horan widząc że dziewczyna sie odwróciła do niego tyłem usiadł na brzegu łóżka i myślał jak wszystko cofnąć.
-Po co mi to było -szepnął na tyle cicho żeby nikt nie usłyszał po czy wstał i wyszedł. Zszedł krętymi schodami na dół gdzie rozsiadł się w fotelu i zadzwonił do Harry'ego
-Stary coś ty zrobił miałeś ją nastraszyć a nie topić debilu
-Horan spokój! Był by jeden problem mniej zaraz się jeszcze zajmiemy Justin'em i będzie po sprawie
-Nie
-Co czemu nie no proszę cie ją się udało im uratować ale o nim marzę już od podstawówki jemu nie daruję!
-Styles nie!
-Horan co jest z tobą?!
-To córka Max'a
-Tego Max'a co cie wychowywał po połowie?
-Tak nie rób Justin'owi krzywdy to dla niej ważne a Max jest dla mnie ważny a dla niego ona!
-Spoko tylko nie proś mnie więcej o to! -powiedział po czym się rozłączył
-Tsssa zobaczymy -powiedział Niall chowając telefon do kieszeni

Dziewczynie zachciało się pić ale myśl że on tam siedzi nie pomagała jej w tym żeby pragnienie ustało. Powolnym krokiem wyszła z pokoju kierując się na na schody i delikatnie z nich stąpała. Weszła do kuchni ale zakręciło jej się w głowie czego efektem usiadła na stole i głęboko oddychała.
-Przepraszam -powiedział chłopak obejmując ją w tali i delikatnie muskając skórę jej szyi
-Zostaw mnie!
-Czemu no przepraszam
Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko podeszła do lodówki z której wyjęła sok
-No chyba nie myślisz że będziesz piła zimny sok jak jesteś chora?!
-Co ty sobie wyobrażasz że będziesz teraz o mnie dbał po tym jak chciałeś mnie utopić?!
Chłopak nic nie odpowiedział nie wiedział nawet co ma odpowiedzieć był pewny że dziewczyna słyszała jego rozmowę z Harrym -Wiedziałam -powiedziała i pokierowała się na schody z paczką pianek i sokiem zostawiając go samego
-Ami to nie tak
-Zamknij się Horan starczy już! 

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 5

Ostatni dzień w tym tygodniu uczniowie ruszają do szkoły. Jest piątek i to dość ciepły jak nigdy w Marcu. 15 dzień miesiąca a urodziny Megan coraz bliżej. Zostało tylko dwanaście dni i będzie już pełnoletnia. Justin przyjechał po dziewczynę i odwiózł ją do szkoły. Rozejrzała się w poszukiwaniu jakiegoś zagrożenia widząc że niema nikogo szybkim krokiem weszła do dużego budynku. Zabrała te same książki i usiadła pod klasą wyciągnęła telefon i zauważyła że pisała do niej mama szybko jej odpisała i weszła do klasy po tak bardzo upragnionym dzwonku. Usiadła w ławce i czekała na swojego lokatora który właśnie kierował się w jej kierunku.
-Ja pierdole znowu ty! Pożałujesz tego co mi zrobiłaś wczoraj obiecuje nie będzie aż tak ostro skarbie
-Pierdol się mam już na ciebie wyjebane. Co mi zrobisz przyślesz Stylesa a może sam się na odwagę złapiesz i sam to zrobisz co? Szczerze to mi już to lata.
-Przekonamy się -odpowiedział jej chłopak i nadal jej się przyglądał
Nastolatka niepewnie złapała książkę widząc jego spojrzenie i z całej siły walnęła go nią w głowę.
-Kurwa to boli pojebało?!
-Było się na mnie nie patrzeć
-Caluj!
-Co kurwa?!
-Całuj obolałe miejsce
-Chyba cie cipka drapie -odpowiedziała mu i zauważyła nauczyciela który właśnie wszedł do klasy

-Ami słyszałaś najnowszą plotkę?! -Zapytał Patrick
-Jaką?
-Twój lokator z ławki już nie ma dziewczyny
-Ta hahahahaha a właśnie mówiłeś że są razem i w ogóle że chodzi z nim na lekcje i co nie było jej ani razu a w szkole ją widze
-Dali jej inny plan bo przyłapała ich w kiblu dyrektorka na lekcji.
-Ammm spoko
-Idziesz z nami nad jeziorko?
-No nie wiem
-Obrażę się
-O której
-Po lekcjach

Lekcje mijały momentalnie jak nigdy nim się obejrzała był już koniec. Niall zaczepiał ją ale nie tak drastycznie. Całe przerwy spędzał na poszukiwaniu nowej dziewczyny. A Ami przez to miała dzień wolny od jego chamskich odzywek. Wychodząc ze szkoły zobaczyła samochód Justina
-Ey poczekajcie na mnie chwilę zaraz przyjdę -krzyknęła i pobiegła w strone czarnego sportowego samochodu o którego maskę opierał się Justin
-Hey co ty tu robisz? -zapytała delikatnie całując policzek chłopaka
-Przyjechałem po ciebie
-Ale ja ide ze znajomymi nad jeziorko chodź z nami
-Okey to chyba wiem nad które będę tam na was czekał.
-Mhm -odparła idąc już w kierunku znajomych
Oznajmiła im że będzie Justin. Wszyscy byli w szoku że go zna a dziewczyny zaczęły piszczeć.
-To kim on jest że wy takie odruchy na niego macie?
-Najbogatszym i najprzystojniejszym chłopakiem w Mullingar i chyba nie tylko. Nie zwraca uwagi na żadną dziewczynę co nie jest z prywaciaka! Jak ty to zrobiłaś?! -krzyknęła podekscytowana Emilli
-Sam przyszedł -zaśmiała się Ami i razem ruszyli w stronę jeziorka

Justin już czekał muzyka z samochodu grała a na piasku były rozłożone trzy koce Justin siedział na jednym i patrzył się w tafle wody.
-Bryy po co ja się na to zgodziłam zimno mi się robi -powiedziała z żalem Ami i usiadła obok Justina
-Nie marudź ciepło jest -powiedział jej Patrick -Hey Patrick jestem -powiedział chłopak i niepewnie wystawił do Justina rękę
-Miło mi -powiedział i wstał z koca przywitać się z resztą

-Ey ja zaraz wracam -powiedział Justin i pobiegł w stronę samochodu a po chwili ruszył

Wszyscy dobrze się bawili Emilli i Camilla biegały z chłopakami a Ami usiadła na mostku owinięta kocem i patrzyła się na jeziorko. Zamknęła oczy i myślała o dzisiejszym dniu. Poczuła czyjeś dłonie na ramionach otworzyła oczy i czuła że spada w dół umiała pływać ale koc jeszcze bardziej przyległ do jej ciała i zablokował jej możliwość jakiegokolwiek ruchu czego efektem było że leciała na dno bez żadnego pohamowania. Czuła że traci już świadomość. Po chwili zemdlała. Osoba która wrzuciła ją do wody szybko uciekła w las który był około 50 metrów od mostku. Patrick widząc że nie ma dziewczyny a jeziorko jest jakieś niespokojne szybko pobiegł w tamtą stronę a za nim Erick. kładka była lekko pochlapana więc chłopcy mieli pewność że dziewczyna jest w wodzie bez zastanowienia Patrick wskoczył i znalazł ją na dnie około cztery metry pod wodą leżała bezwładnie na błocie. Wziął ją na ręce i szybkim ruchem wypłynął na powierzchnie. Reanimowali ją ale to nie dawało efektu. Po chwili kiedy dziewczyny dzwoniły na pogotowie a Erick reanimował Ami dziewczyna wypluła dość sporą ilość wody zaczęła się krztusić i otworzyła oczy. Dziewczyny powiedziały że już niepotrzebne jest pogotowie i oddały bluzy żeby przykryć Ami w ten czas przyjechał Justin. Zauważył zaistniałą sytuację szybko przybiegł bez gaszenia silnika. Wziął dziewczynę na ręce i pobiegł do samochodu posadził ją na przodzie i zawołał resztę.
-Wsiadajcie jedziemy odwieźć Ami a później jak będziecie chcieli to was odwiozę jak nie to pójdziecie od niej do siebie
-Okey -wszyscy krzyknęli chórem i upchali się na tyle samochodu Emilli siedziała na kolanach Erick'a bo zabrakło miejsca
-Kto jej to zrobił -zapytał Justin wyjeżdżając z lasu
-Nie wiemy ganialiśmy się Ami nie chciała i poszła na mostek. Po pewnym czasie spojrzałem w tamtą stronę ale nie było nikogo spodziewałem się najgorszego i  pobiegłem tam wskoczyłem i na dnie była ona -powiedział niepewny reakcji Justina, Patrick
-Dziękuję. Dzięki wam ona żyje -odparł i dotknął palcem jej policzek  co wiązało się z cichym jęknięciem dziewczyny.
-Nie ma za co to też nasza koleżanka -odpowiedział szybko Patrick

Stanął pod jej domem i szybko wyszedł z samochodu otworzył drzwi od auta i wyniósł ją. W domu był Max szybko otworzyl drzwi jak zobaczył przez okno co się dzieje z nastolatką i złapał się za głowę
-Boże kochany Justin co jej się stało
-wpadła do wody -odpowiedział  szybko i lekkim uśmiechem przywitał się z jej ojcem. Reszta stała i przyglądała się całej sytuacji
Justin delikatnie położył nastolatkę na łóżku
-Może pan ją przebrać ona nie będzie w stanie sama -zapytał niepewnie chłopak
-Myślę że będzie bardziej zadowolona jak ty to zrobisz a nie ja nie widziała mnie siedem tal a teraz mam patrzeć na pół nagą. nie uśmiecha mi się to -powiedział i zaczął wychodzić z pokoju
-Eyyy no okey ale żeby się nie obraziła na mnie
Podszedł do jej szafki i wyjął z niej ciuchy a przy okazji wyleciał stos zdjęć i zeszyt który otworzył się na jednej z dat zostawił to i podszedł do nastolatki delikatnie zdjął jej buty skarpetki i resztę garderoby tak że została w samej bieliźnie.
-Justin?
-Słucham
-Co ty robisz -powiedziała z lekkim strachem w głosie
-Przebieram cię jesteś cała mokra nie bój się jesteś w bieliźnie nic ci nie zrobię
-zimno od niej mi jest. Ze stanika i majtek aż cieknie
-To nic przeżyjesz
-Nie! zdejmij to proszę zimno mi od tego!
-Ale
-Szyyy
Chłopak niepewnie rozpiął dziewczynie stanik i szybko założył bluzkę żeby nieczuła się niekomfortowo następnie delikatnie zdjął jej bieliznę dolną. Czuł się okropnie. Nie patrzył na nią szybko jej założył świeża bieliznę i na to dresy. Przykrył ją szczelnie kołdrą wziął do ręki zdjęcia na których było pełno malych sertuszek a na odwrocie fotografia która przedstawiala jej mamę. Było też zdjęcie na któryz z tyłu była data i napis kocham Cię Ami a właściwej stronie Amanda z jakimś chłopakiem niepewnie podniósł zeszyt na którym data różniła się jedynie miesiącem dokładnie trzy miesiące po dacie. Bał się ale przeczytal kilka pierwszych linijek "Siema David! Jest słodko właśnie miałam  swój pierwszy raz z Mark'iem było cudownie strasznie się kochamy! Jest jednym z najlepszych ale muszę wyjechać żeby moja mama była szczęśliwa. Po co mi szczęście? To jej jest potrzebne! Mam wyjechać do Ojca do Mullingar! Niee!! Muszę powiedzieć o tym Mark'owi. Ale dosyć tego zamulania mam coś bardziej drastycznego dla Ciebie! Zostałam napadnięta! Boją się wyjść na ulicę to co było do tej pory to pikuś ale teraz jest już całkiem STRACH miałam nóż przy gardle i jedno lekki cięcie na zgięciu łokcia w prawej ręce! Boję się boję się boję się!! To jedyny powód z którego jestem szczęśliwa że wyjeżdżam z Phoenix!" 
Nie chciał dalej czytać przestraszył się odłożył na miejsce szystko i zszedł po dchodach to Max'a

-Gdzie reszta? -zapytał siadając obok Max'a
-Poszli do domu
-A spoko to ja będę już uciekał jak coś to zadzwoń
-Okey Justin nie wiem jak Ci dziękować
-To nie mi to trzeba dziękować Patrick'owi on ją uratował i Erick'owi bo udzielał pierwszej pomocy ja przyjechałem już po wszystkim -powiedział Justin i zaczął wstawać z kanapy
-Dobrze że mi powiedziałeś jak tylko ich spotkam podziękuję im
-Do widzenia -odparł chłopak i wyszedł z domu

Leżała na łóżku i cała trzęsła się z zimna. Mimo że spała to cała chodziła. Miała zły sen powróciło do niej to co jeszcze kilka godzin temu przeżyła. Szybko otworzyła oczy. była cała przepocona a z oczu ciekły jej łzy Spojrzała przez okno z łóżka było doskonale widać co się dzieje pod bramą Niall'a a nawet przy otworzonym oknie było wszystko słychać. Tak było i tym razem. Mimo wielkiego szumu w głowie usłyszała tylko "wszystko poszło tak jak chciałeś?" Nie wiedziała co to znaczy ale wiedziała jedno że to on jej to zrobił chciała jeszcze podsłuchać rozmowy ale nie była w stanie jej oczy ponownie się zamknęły.

___________________________________________________________________________
Tabum!! Jak widzicie dzieję się dzieję! chce wam bardzo podziękować za 334 wejścia za 5 obserwatorów i 9 komentarzy pod ostatnim postem ;o Oraz możecie zadawać pytania bohaterom w nowo założonej zakładce "pytania do bohaterów" do mnie jak coś to bezpośrednio w komie :d
Kocham was i powiem że gdyby nie to że jest 9 komów rozdział byłby pewnie za tydzień!! więc jak chcecie szybciej to komentujcie! :D

czwartek, 11 kwietnia 2013

rozdział 4

Czarne eleganckie auto już stało pod jej domem. Przywitała się z chłopakiem buziakiem w policzek i ruszyli w stronę szkoły. Było jej głupio że teraz Justin będzie ją woził do szkoły. Zaparkował na parkingu lekko musnął policzek dziewczyny i odjechał zostawiając ją samą. Była już przy wejściu kiedy poczuła mocne szarpnięcie do tyłu czego efektem był upadek na jakiegoś chłopaka który wbił jej się w usta czule całując mimo jej sprzeciwów. Mocniej przycisnął ją do siebie teraz było widać że to osoba której się bała może nie tyle co Niall'a ale równie mocno po akcji poprzedniego dnia.
-A może teraz pójdziesz ze mną w jedno przytulne miejsce? -zapytał trzymając dziewczynę przypartą do muru stykając swój nos do jej
-Nigdzie z Tobą nie idę -krzyknęła do chłopaka próbując się od niego oderwać. Na marne.
Zauważyła w oddali Nialla z dziewczyną tą która widziała z kawiarni. Zostawił brunetkę i ruszył w jej stronę bala się.
-Co Styles nie chce Ci ojebać? -zaczął się śmiać stając obok
-To  tylko formalność -odpowiedział mu znowu wbijając się w jej usta. Najmocniej jak umiała ugryzła go w wargę rozcinając. Chłopak odskoczył i złapał się za usta -kurwa pojebało cie -powiedział odwracając się.
Chciała wykorzystać moment że nie jest trzymana i szybko ruszyła w stronę drzwi. Niall pociągnął ją owijając wokoło niej swoje duże dłonie i przyciągnął ją do siebie
-Gdzie uciekasz kruszynko -powiedział i wtulił się w nią -jak nie z nim to zemną się zabaw -powiedział lekko przygryzając jej skórę na szyi
-Zostaw mnie -odpowiedziała mu i walnęła go ręką z głowę. Próbowała się uwolnić ale on nie dawał za wygraną i całował ją po szyi. Po chwili przeją ją Styles. Wziął ją na ręce i pobiegł do szkoły. Krzyczała próbowała się wyrwać ale na darmo to nic nie dawało. Zatkał jej buzię dłonią  i wszedł do męskiej toalety postawił na płytkach i zaczął rozpinać sobie pasek a po chwili rozporek. Dziewczyna nie mogła uciec, ponieważ była mocno przyciśnięta jego ciałem do ściany. Spodnie bez problemu opadły mu na podłogę a on z chytrym uśmieszkiem znowu wbił się w jej usta namiętnie całując mimo że nie odwzajemniała nie odpuszczał spojrzał się na nią i na swoje bokserki.
-Dziwki wiedzą co robić -powiedział do dziewczyny odsuwając się kawałek. Szukała drogi ucieczki na marne
-Nie jestem dziwką -odpowiedziała mu i z przerażeniem w oczach patrzyła na otwierające się drzwi. Dziękowała bogu że ktoś wszedł
-To nie burdel droga młodzieży to jest szkoła dokładniej liceum co wy tu robicie -powiedziała dość młoda kobieta raczej sprzątaczka bo miała na sobie czarny fartuszek.
-Dziękuję pani uratowała mi życie -powiedziała i wybiegła z łazienki płacząc
Zobaczyła w oddali Niall'a nie było gdzie uciec szla ze spuszczoną głową przed siebie
-Już po wszystkim? -zdziwił się chłopak ciągnąc ją za rękę
-Niczego nie było zostaw mnie
-Tsaaa uważaj bo Harry zostawił by cię bez zrobienia mu laski. Tłumacz się tłumacz ja swoje wiem -zaśmiał się i ją puścił szybko pobiegła do swojej szafki wyjmując odpowiednie książki znowu ta kartka

"Fuck dziewczyno mówię Ci pilnuj się do kurwy nie masz przyjaciół? Miałaś nie być sama pogadaj z Patrick 'iem niech z Tobą chodzi ale nie mów mu o kartce. Niall i Harry  Cię nie ruszy aż tak przy kimś. Ja Ci pomagam a ty masz wyjebane? Zastanów się. -Z

Rozejrzała się znowu on stał i się jej przyglądał nikogo wokoło nie było. Kierowała się w jego stronę
-Liam ja Ci dziękuję gdyby nie ty noo
-Nie ma za co. A co ty tam tak czytasz zawsze przy szafce?
-Yyyyy eee aa plan lekcji -skłamała tak jak jej "Z" kazał
-Spoko przepraszam za tych debili oni już tacy są. Dobra idą uciekaj -powiedział jej a dziewczyna sprintem ruszyła pod klasę 203

-Jaki fuks co? -zapytał chłopak opierając głowę o rękę i patrząc prosto na nią. Nic nie odpowiedziała -Byś miała jazdy ooo -dodał z zadziornym uśmieszkiem -A może ty chcesz ze mną co? Wiesz ja tam mogę mi to nie przeszkadza. Bierzesz z połykiem? -kontynuował i przyglądał się jej z zaciekawieniem -wiesz ja tam mam większego trudniej jest go okiełznać
-Możesz już przestać? -zapytała patrząc się przed siebie
Chłopak zbliżył się do niej i zaczął całować jej szyję
-Zostaw mnie -powiedziała i najmocniej jak umiała uderzyła go w twarz. Niall aż się przekręcił nie wiedział co się dzieje
-Powtórz to bo nie wierze -powiedział patrząc na jej reakcję
Nastolatka wstała z krzesła i z całej siły kopnęła go w kroczę chłopak zwijał się z bólu po czym zepchnęła go z krzesełka. Usiadła na swoim miejscu i dalej czekała na nauczyciela.
-Pojebało cię -zapytał chłopak podnosząc się z bólem stal obok dziewczyny -pojebało cię -powtórzył i również zepchnął ją z krzesła po czym rzucił je pod niedużą tablicę. Teraz to ona podniosła się z podłogi i z całej siły walnęła chłopaka w twarz i wyjęła mu z pod tyłka krzesło siadając na nie. Niall'er pod wpływem tego incydentu po raz kolejny wylądował na podłodze. Cała klasa śmiała się z nich tylko im nie było do śmiechu. Widząc że chłopak podnosi się wstała i jeszcze raz kopnęła go w kroczę powodując że zaczął się zwijać z bólu. Chciał już zrobić coś nastolatce ale pozostało na tym że usiadł na połowie jej krzesełka i tak siedzieli do końca lekcji mimo że nauczyciel nadal nie przychodzić. Zadzwonił dzwonek a oni wychodzili z klasy przepychając się. Blondyn popchnął ją na tyle mocno że upadła na ławke szybko się poderwała i wypchnęła go w klasy a Emilii podcięła mu nogę czego efektem leżał na środku korytarza. Przy około setce uczniów stał się pośmiewiskiem.

_____________________________________________________________________
Przepraszam że taki krótki ale chce dodać jeszcze rozdział na innego bloga ponieważ nie będzie mnie cały weekend w domu a w niedzielę uczę się do poprawy z geografii -,-
5 komentarzy = rozdział 5 (wiem że was na to stać;3 Jeżeli są jakieś błędy przepraszam teraz nawet tego nie sprawdzałam :p

wtorek, 9 kwietnia 2013

piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 3

-Jesteś pojebana -krzyknął chłopak do dziewczyny po raz piąty popychając ją na kostkę przed szkołą -miałaś przyjść!
-Nie mogłam
-Czemu?! -wysyczał, kolejny raz podnosząc ją po upadku
-Tata prosił żebym wróciła wcześniej -skłamała dziewczyna prawie  płacząc
-A chuj mnie to obchodzi jak się Horan'owi obiecuje to się dotrzymuje słowa -powiedział i popchnął dziewczyną na siatkę o którą rozcięła sobie rękę
-Proszę cie przestań mnie krzywdzić nic ci nie zrobiłam -odparła Ami płacząc i wycierając o bluzę rękę z której ciekła krew
-Ojeju dziewczynka się skaleczyła -dodał dziecinnym głosem po czym po raz kolejny ją popchnął
-Kurwa dosyć mam tego rozumiesz?! -powiedziała dziewczyna patrząc chłopakowi w oczy. Bała się.
Ten słysząc te słowa podszedł bliżej nastolatki pociągnął za bluzę i spojrzał prosto w oczy dzieliły ich milimetry. Brzydziła się go nie wiedziała co ma robić próbowała się odsunąć ale nie mogła przeszkadzał jej w tym chłopak
-Będziesz się mnie słuchała panno Ami?
Zapadła cisza
-Będziesz się mnie słuchała panno Ami? -powtórzył ale nadal nic -do ciebie kurwa mówię! -krzyknął chłopak
-Horan zostaw ją -usłyszała obcy jej głos
-Liam -szepnęła dziewczyna spoglądając w stronę dźwięku
-Bo co? -odparł chłopak mocniej zaciskając pięść z jej bluzą
-Po prostu ją zostaw -powiedział spokojnie chłopak. Wtedy zjawiła się reszta ekipy a dziewczynę przeją Styles
-Chcesz się zabawić mała on jest zajęty za to ja wolny -powiedział podchodząc na tyle blisko że stykali się nosami
-Harry teraz ty proszę was zostawcie ją w spokoju -kontynuował Liam a Zayn odciągał od Amandy Harry'ego. Nialla trzymał Louis.
-dziękuję rzuciła szybko dziewczyna uciekając od nich
Wbiegła do szkoły zdyszana pobiegła do sekretariatu i poprosiła o zmianę planu co okazało się być niewykonalnym. Wychodząc zrezygnowana wpadła na nauczyciela od biologii. Prosząc go o zmianę miejsca na lekcji prawie płakała co również było niewykonalne. Czyli jestem na niego skazana a jak zrobi mi większą krzywdę?  to jedno z pytań jakie krążyły jej po głowie. Zadzwonił dzwonek głoszący koniec pierwszej lekcji na którą się spóźniła przez chłopaka. Zauważyła że kilka osób kręci się pod jej szafką ale olała to przecież w rządku jest ich ponad sto niby czemu miało by to być do jej szafki podeszła i zwinnym ruchem wpisała kod i znowu jakaś kartka. Westchnęła głośno i czytała jej zawartość  "Mówiłem jest nieobliczalny uważaj na niego dzisiaj Ci nie powinien robić akcji po tym co widać było przed szkołą, za to on nie odpuści pamięć ma doskonałą jak nie dziś to jutro lub nawet za rok pilnuj się i nie chodź już sama do szkoły i sama z niej nie wracaj w niej też trzymaj się znajomych to takie male rady. Prośba z wczoraj nie mów nikomu o karteczce Twój pomocnik Z." dziewczyna zaczęła płakać bezsilność ją przerażała. Nie wie sama co ma robić zdjęła ubrudzoną od krwi bluzę i schowała ją w szafce po czym skierowała się do łazienki aby przemyć rękę z której cały czas leciała krew. Zadzwonił dzwonek Ami skierowała się pod klasę w której miała lekcje a po drodze wycierała rękę ze świeżego czerwonego płynu. Do klasy weszła ostatnia. Stanowczym ruchem odsunęła krzesło i usiadła na nim otworzyła podręczniki i nadal przecierając rękę czytała jego zawartość
-Boli? -usłyszała głos który był jej znany
-Trochę tylko -odpowiedziała Patrick'owi
-Masz -powiedział podając husteczkę dziewczynie
Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko szybkim ruchem zabrała ją od niego

-Ami -krzyknął chłopak z parkingu nie wiedziała co zrobić kątem oka spojrzała zobaczyła że to Justin. Kiwnęła ręką na znak zapytania czy o nią chodzi a ten tylko pomachał twierdząco głową.

-Hey Justin
-No hey tak pomyślałem że może spędzimy trochę czasu razem poznamy się i w ogóle -powiedzial niepewnie chłopak
-Oczywiście -odpowiedziała wsiadając do samochodu nastolatka. Spojrzała w kierunku wyjścia ze szkoły i pożałowała tego zauważyła całą paczkę patrzącą się prosto na nią. Justin pojechał w nieznanym dla niej kierunku. Dziewczyna cały czas obserwowała drogę. Wysiedli pod małym domkiem w środku lasu i pól
-Jak tu pięknie -powiedziała wysiadając z samochodu
-Dziękuję to mój dom to znaczy moich rodziców.
Bez słowa pokierował dziewczynę do wejścia a koleinie weszli do kuchni biorąc po szklance soku i różnego rodzaju słodyczy wchodząc krętymi schodami na górę dziewczyna rozglądała się po ścianach gdzie były zdjęcia małego Justina. Stanęła przy jednym z nich i przyglądała się mu z zaciekawieniem
-Pamiętam cie już po tym zdjęciu to jestem ja prawda?
-No jasne zawsze wszędzie chodziliśmy razem -odpowiedział dziewczynie i jak na dżentelmena przystało otworzył drzwi od swojego dość dużego pokoju ukazując jego wnętrze. Pomarańczowe ściany zrobione w przecierce. Czarne biurko w rogu pokoju postawione w poprzek niewielka ściana na przeciwko okna i duże podwójne łóżko na środku pokoju. Dziewczyna z zaciekawieniem przyglądała się po czym usiadła na pomarańczowym fotelu obok okna. Rozmawiali o wszystkim
-Justin bo ja yyy -dziewczyna się zacięła
-Kontynuuj mała
-Bo ja mam problem
-Słucham -odpowiedział klepiąc miejsce obok siebie na łóżku dziewczyna podeszła bliżej
-Bo jest jeden taki chłopak w szkole i on -przerwała
-Podoba Ci się a boisz się zagadać -zapytał
-Nie! -krzyknęła -on się nade mną znęca -powiedziała cicho a kilka łez zleciało jej po policzku
-Czy ty chcesz mi powiedzieć że jest jakaś ciota która robi Ci krzywdę że ta rana na ręce to nie szawka tylko że on Ci to zrobił?
-Tak -odpowiedziała cicho
- Ciiii już spokojnie który to?
-I tak pewnie nie znasz to nie twoja szkoła. Niall Horan
-Ten chuj ci robi krzywdę?! Już ja go znam i to za bardzo ooo nie mojej Ami się nie rusza! -krzyknął i wstał z miejsca
-Co robisz?
-Nic -odpowiedział i bez słowa usiadł znowu obok dziewczyny

___________________________________________________________________________
Tadam! dziewczyny jesteście cudowne ale proszę komentujcie wszyscy chce wiedzieć ile osób czyta tego bloga ;3 jest taki mały kawałek jaki udało mi się wyskrobać ostatnio :) Dodaję go, ponieważ hmmm sama nie wiem xDD Ha już wiem! chce rozpieścić moje czytelniczki ;3 szczerze pisać komy
4 komentarze = rozdział 4 :) Już napisany więc komentować! ;3

czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 2

Kolejny dzień i kolejny cios od życia myśl że będzie musiała znowu na niego patrzeć ja dobija. Wstała o siódmej i skierowała się do łazienki w celu porannej toalety. Wyjęła z szafki miętowe rurki w białe kropki i białą bokserkę którą wkasała w nie i miętowy sweterek a do tego szare vans'y i podążała ulicą mając na celu mury liceum w Mullingar.
 Wzięła te same książki co poprzedniego dnia czyli matematykę i podążyła pod salę 203 rozglądając się czy w pobliżu nie ma Niall'a. Odetchnęła z ulgą kiedy zadzwonił dzwonek a chłopak jeszcze się nie pojawił. Ten sam średniego wieku mężczyzna co wczoraj robił wykład na temat całek z tego co dało się zauważyć tylko dwie osoby wiedziały o co w tym chodzi wliczając w to Ami dla której matematyka to najmniejszy problem. Zadzwonił dzwonek który był ratunkiem uczniów z jej klasy ale nie dla niej. Podeszła niepewnie do szafki 69 i wyjęła z niej biologię zostawiając matematykę i podeszła do Patrick'a dla bezpieczeństwa.
-Hey Patrick -powiedziała niepewnie
-Hey mała poznaj to jest Erick ten który wczoraj się gdzieś szwendał -powiedział do dziewczyny a to jest ta słynna Ami -tym razem kierował te słowa do Chłopaka
-Całuje rączki -powiedział chłopak i zaczął całować dziewczynę po rękach ta tylko spaliła buraka i już nic nie mówiła. Zadzwonił dzwonek -skazanie dziewczyny. Wszyscy weszli do klasy a Ami zajęła te same miejsce co ostatnio ze strachem się rozglądając w poszukiwaniu jej osobistego problemu. Minęło już pół lekcji a chłopaka nie było. Z czego dziewczyna bardzo się cieszyła.
    Kolejna lekcja Angielski nastolatka jak każdy inny uczeń wymienila książki ale biorąc odpowiednie zauważyła kartkę którą ktoś jej najwyraźniej wrzucił przez dziurki w drzwiczkach. Niepewnie ją podniosła i zaczęła składać litery które tworzyły całość
"Chcesz żyć normalnie w tej szkole? To nie ruszaj Horan'a, to taka mała zasada tej szkoły. Nie mam nic do Ciebie i niech tak zostanie nie mów nikomu o tej kartce bo zarówno ty jak i ja będziemy mieli kiepsko. Niall'er przyjdzie dopiero na angielski pilnuj się jest dzisiaj bardzo zły ma na Ciebie jakiś plan. Nie zostawaj w szkole po lekcjach jeżeli chcesz jeszcze normalnie żyć" ~Z.  xo
Dziewczyna nie wiedziała co ma robić obejrzała się za siebie i zobaczyła że nijaki Liam się na nią patrzy lekko się uśmiechnęła i zamknęła szafkę to było jakieś chore co ona ma teraz z tym zrobić? Cały czas zastanawiała się kto to napisał i czemu. Z,Z,Z,Z,Z,Z cały czas chodziło jej to po głowie niepewnie szła pod salę 96 kiedy zadzwonił dzwonek zauważyła nadchodzący problem a dookoła zero pomocy kierował się bezpośrednie na nią przypomniał jej się list i szybko odeszła nie zwracając na niego uwagi poczuła mocne szarpnięcie za rękaw od swetra wiedziała do kogo należy nie chciała na niego patrzeć szybko się wyrwała i odeszła jak najdalej zauważyła że wszyscy weszli do klasy po czym się tam pokierowała. Jedyne wolne miejsce było obok nijakiego Niall'a Horan'a. Podeszła niepewnie w jego stronę i ostrożnie odsunęła krzesło wiedziała że nie powinna ale nie było innego wolnego miejsca. Zdziwiło ją zachowanie chłopaka bo nic nie powiedział i nie zrobił powoli usiadła na nie i patrzyła na tablice wykonując kolejne zadania jakie się na niej pojawiały. Przepisując zdanie zauważyła że chłopak położył jej coś na ławkę. Spojrzała w jego stronę i tego pożałowała niebieskie jak morze oczy i zadziorny uśmieszek oderwała wzrok od niego i spojrzała na leżacy skrawek papieru nie myśląc wiele przepchnęła go w jego stronę i dalej kontynuowała przepisywanie. Tym razem chłopak położył jej kartkę na zeszyt dziewczyna powtórzyła ruch nie robiąc sobie z tego żadnego problemu. Kolejny raz zauważyła kartkę na swojej części ławki. Spojrzała na niego
-Co to kurwa jest zabieraj to -wyszeptała ze złością
-Przeczytaj
Dziewczyna już niec nie odpowiedziała tylko znowu go przepchnęła. Nauczyciel wziął ją do tablicy żeby uzupełniła narysowany wykres bez mniejszego problemu wykonała polecenie i usiadła na swoim miejscu na zeszycie miała dużymi literami napisane w szarym odcieniu "Po lekcjach spotkajmy się przy łazienkach obok głównego holu" spojrzała na chłopaka badawczo który patrzył się na nią i zadziornie uśmiechał.
-Masz gumkę -zapytała nie wiele rozumiejąc jakie słowa wydobyły się z jej ust
-Nie jedną i nie dwie -odpowiedział chłopak śmiejąc się na całą klasę
Podał jej gumkę od kogoś z tylnej ławki a ona zmazała napis. Nie miała zamiaru tam się pojawiać po przeczytaniu listu od nijakiego "Z". Bała się dla podpuchy odpowiedziała chłopakowi krótkie okey i wyszła z klasy słysząc zbawienie.
-Ami idziemy na miasto? -Zapytał Patrick wybiegającej ze szkoły po lekcjach dziewczyny
-Okey ale teraz ja uciekam
-Czemu?
-Nie moge ci powiedzieć
Chłopak bez słowa zaczął za nią biec aż pod jej dom gdzie zostawili plecaki i ruszyli w stronę centrum. Dziewczyna była inna bardziej otwarta ale tylko co do jego osoby nadal się bała innych ale nie aż tak wiedziała że ma wsparcie w chłopaku.
-Już jestem -krzyknęła wchodząc do niewielkiego salonu
-Ciesze się Ami nie mam nic na obiad może pójdziemy do restauracji tu za rogiem jest taka fajna no i dość tania
-No okey -odpowiedziała dziewczyna a już po chwili szli szerokim chodnikiem do restauracji państwa Wallet. Rozsiadła się wygodnie naprzeciwko swojego ojca i zakryła się kartą dań. Nie na długo bo już po chwili stała średniego wieku kobieta i szeroko się uśmiechała
-To ty jesteś Ami? jak ja cie dawno nie widziałam
-Tak to ja, ale pani nie pomiętam -odpowiedziała speszona nastolatka
-No trudno by bylo mnie pamiętać zmieniłam się a ostatni raz się widziałyśmy dobre siedem lat temu. Co podać księżniczce i jej przystojniakowi? -zapytała miło kobieta
-Kurczaka z frytkami -odparła dziewczyna -i cole
-To zapisz razy dwa -wtrącił jej tato milo się uśmiechając
Dziewczyna wyjrzała przez szybę i zauważyła Niall'a obściskującego się z jakimś plastikiem. Szybko odwróciła od nich głowę.
Po chwili podane im  talerze już były puste a klienci najedzeni Max zapłacił za posiłek i wrócili do domu. Ami zniknęła na schodach a jej ojciec usiadł przed telewizorem popijając niepasteryzowany trunk w ciemnej puszce.
___________________________________________________________________________
Krótki bo w nastepnym chce was wprowadzic dalej. ale mam nadzieję że się podobał ;3 hmmm mial pojawic sie zwiastun ale wlasnie zepsuł mi sie laptop nie chce sie wlaczyc -.- i zwiastu bedzie jeszcze bardziej opozniony -.- ale jestem zla mam nadzieje ze sam sie naprawi bo jak nie to slabo bedzie od rozdzialu 4, poniewaz 3 jest juz napisany ;) prawdopodobnie bede dodawala z telefonu ;/
Lol ale się jaram Tatuś kupił mi książkę chłopaków! ;3

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 1

To już dziś pierwszy raz od długiego czasu zobaczy ojca. Samolot wylądował na równej płycie lotniska w Dublin'ie zatykając wszystkim obecnym na pokładzie uszy. Jadąc busem po lotnisku odczuwa strach, strach tego co może się dziać.

-Hey mała! -przywitał ją radośnie Max
-Hey tato
odpowiedziała bez jakiegokolwiek entuzjazmu. Wsiadła do samochodu pozwalając na pozostawienie walizek pod opieką ojca który zwinnym ruchem włożył je do bagażnika.
-Ey mała co taka przygnębiona?
Dziewczyna też nic nie odpowiedziała tylko wtopiła wzrok w szybę po której spływały duże krople deszczu.

-Podoba się?
-Z tego co pamiętam zawsze tak było nic się nie zmieniło
-Fakt to przyzwyczaj się zostawię cie samą
Dziewczyna została na środku niewielkiego pokoju którego kolor niebieski nie różnił się niczym od jej ostatniego pobytu, no może trochę bardziej wyblakł ale to nadal ten sam pokój. Położyła torbę na łózko rozglądając się niepewnie po pomieszczeniu a w jej głowie pokazały się obrazy z dzieciństwa. Podeszła do dużego okna przez które było widać ulicę i duży biały dom który ją zainteresował bo z tego co pamiętała na przeciwko było pusto bez żadnego znaku życia. Wyszła na balkon i rozejrzała się dookoła zobaczyła grupkę nastolatków która stanęła pod bramą budynku który obserwowała a z niego wyszedł chłopak z blond włosami który przywitał się z chłopakami którzy poszli w prawą stronę nie zwracając na nią uwagi.


-Gotowa?
-Tak mamo zaraz będę już wychodziła do szkoły kocham Cię
- Ja ciebie też córciu. Boisz się? -zapytała znając odpowiedź
-Tak i to bardzo boję się ludzi, nauczycieli, boję się wyjść z domu
-Kochanie będzie dobrze poproś tatę zawiezie cię pod szkołę
-Nie trzeba przejdę się pokazał mi drogę wczoraj dam radę
-Kocham Cię córuś trzymaj się ja z Tony'm jedziemy na trening nie mogę już rozmawiać
-Dobrze to pa
Dziewczyna rozłączyła się wsuwając swojego samsung'a do kieszeni. Niepewnie wyszła z pokoju kierując się w stronę drzwi a koleinie na drewniane schody. Bez słowa poszła do przedpokoju  wsuwając szare vans'y na stopy i zakładając zieloną bluzę. Naciągnęła kaptur na głowę i założyła plecak po czym wyszła bez żadnego uprzedzenia z domu. Dla bezpieczeństwa nie wkładała słuchawek w uczy. Przemierzała kolejne ulice co chwilę oglądając się za siebie. Widząc że zaraz się spóźni przyśpieszyła wbiegając do szkoły kierowała się do drzwi z napisem "sekretariat" wzięła swój  plan zajęć oraz kod do szafki. Szukając prostokąta z numerkiem 69 czuła spojrzenia innych na sobie. Wklepała kod na czarnym ustrojstwie i włożyła wszystkie książki zabierając tylko matematykę.
-Hey to ty jesteś ta nowa? -zapytał brunet ciągnąc ja za rękaw bluzy
-Emm tak -odpowiedziała niepewnie patrząc się w jego stronę
-Jestem Patrick
-Amanda
Dziewczyna odpowiedziała mu i pokierowała się pod salę 203 gdzie zaczynała lekcje. Weszła do klasy widząc że nikogo nie ma na korytarzu
-Dzień dobry przepraszam ... - nie dokończyła, ponieważ zauważyła że nie ma jeszcze nauczyciela. Szybko siadła do wolnej ławki na samym końcu sali czuła spojrzenie wszystkich na sobie. Nie lubi takich sytuacji, nie lubi być w centrum uwagi. Jak tylko usiadła do klasy wszedł średniego wielu mężczyzna który nawet jej nie zauważył. Dzwonek- przez młodzież rozumiany jako wybawiciel ale tylko kiedy dzwoni na lekcji.

-Hey Amanda! - krzyknął jakiś chłopak
Dziewczyna niechętnie obejrzała się w stronę dobiegającego głosu wylewając z siebie ostatnie poty adrenalina skoczyła nie wiedziała kto jest właścicielem głosu.
-Tak tu chodź do nas poznasz moich przyjaciół -krzykną Patrick
-Hey -powiedziała do reszty siadając na ławce obok chłopaka który zrobił jej miejsce -jestem Amanda
-Ja jestem Camilla to jest Emilii jest jeszcze  i Eric ale gdzieś się szwenda idziemy przed szkołę?
Dziewczyna się zgodziła będąc już na jednym z kwadratów na którym stały blisko siebie dwie ławki grupka osób które widziała ostatnio z balkonu wchodziła na teren szkoły teraz były jeszcze z nimi jakieś dziewczyny.
-Kto to? -zapytała niepewnie
-Ten ścięty na jeża to Liam Payne  miły chłopak chyba jako jedyny z nich wszystkich zawsze uśmiechnięty niczego się nie boi i zawsze ich przyprowadza do porządku ta  dziewczyna którą obejmuje to Danielle Peazer również miła dziewczyna uczy tańca u nas w szkole i również się w niej uczy jak każdy z nich. Ten mulat z blondynką  to Zayn Malik i Perrie Edwards oboje mają własny świat i swoje kredki ale jak już wyjdą z niego to każdy ucieka ze strachu nie ma litości chodziły głosy że już była z nim trzy razy w ciąży i usuwała ale prawdy się nie dowiemy.
-Wow -wypowiedziała cicho dziewczyna
-Ten laluś w lokach to taki lowelas podrywa dziewczyny na jeden raz a później robi z nich za przeproszenie gówno wyśmiewa się z nich i upokarza kilka razu nagrał nawet jak mu dziewczyny loda robiły w kiblu i wstawił do neta miał za to sprawę w sądzie ale ma ojca prawnika i nawet kary nie dostał raz też zrobił zdjęcia jak się kochali i wywiesił w całej szkole też nic za to nie miał. ostatnia para to Louis i Eleanor on to taki krejzol wszędzie go pełno ona trochę spokojniejsza ale nie aż tak wszyscy dobrze balują dobra ekipa ale trzeba trzymać się z daleka.
-A tamten?
-Blondyn?
-Tak
-Niall Horan To jest wcielony szatan niszczy wszystkich napotkanych na swojej drodze podobny do Harry'ego tyle że nie aż tak wredny co do upokarzania po seksie za to jak usłyszysz jęki z męskiej do znaczy że już się kocha ze swoją dziewczyną Demi Lovato. To jest zjebana para są ze sobą a wyzywają się po chwili już jęczą nawet nauczyciele już nie zwracają na to uwagi. Nie raz na lekcji nawet robią sobie dobrze to już jest przesada ale co na to poradzisz ona jest z nim dla popularności w szkole a on żeby sobie poruchać. Jeszcze raz powiem chora para i tak się puszcza na prawo i lewo tak samo jak i on.
-Czemu się patrzy tak na mnie?!
-Jesteś nowa dziwisz się? Już coś pewnie planuje ale nie bój się.
-Ja się boje w domu siedzieć boje się ludzi a co dopiero jak tak patrzą!
-Ey mała spokój chodź na lekcje bo zaraz będzie dzwonek. Co masz? - przerwał krótką ciszę Patrick
-Emm -wyjęła plan z kieszeni -302 biologia
-Też tam mam
Rozdzielili się na dwie grupki i ruszyli pod klasę biorąc wcześniej odpowiednie książki. Dziewczyna niepewnie spojrzała się w stronę blondyna który bacznie jej się przyglądał.
-Mogę z tobą siedzieć?
-Tu są osoby pobielone ja już mam osobę
-kto siedzi sam?
-Niall
Dziewczyna nic już nie odpowiedziała spojrzała jeszcze raz w jego stronę i szybko się odwróciła. Weszła do klasy i usiadła przy wolnej ławce.
-Wypierdalaj kurwo to moje miejsce -powiedział blondyn
-Ale są dwa miejsca wolne te i krzesełko obok i....- jąkała się
-A chuj mnie to obchodzi to se kurwa na podłodze usiądź a spierdalaj! -podniósł głos Niall
-Niall'u Horan'ie do dyrekcji w tej chwili już Cię nie widzę! Jak możesz tak się wyrażać do -Nauczyciej w trakcie mowy zachwiał się
-Amadna -powiedziała przestraszona dziewczyna
-Do Amandy?!
-To jakaś szmata nie Amanda kurwa!
-Ona będzie z tobą siedziała codziennie na biologii z powodu braku miejsc w klasie i bez dyskusji idziemy do dyrektora sam cie tam zaprowadzę
Nauczyciel nie wracał już do końca lekcji do klas z czego wszyscy byli zadowoleni tylko nie Ami wiedziała że będzie miała ciężko przez to że poszedł do dyrekcji mimo że to nie jej wina.
-Ami nie przejmuj się nim -powiedział Patrick obejmując ją ręką
Dziewczyna sie tylko uśmiechnęła do niego
-Ty kurwo -krzyknął blondyn popychając dziewczynę na ławki pod salą upadła na nią i zsunęła się upadając na podłogę -myślisz ze wszystko ci można bo jesteś nowa mylisz się -podszedł bliżej i pociągnął ją za bluzkę do góry efektem dziewczyna wstała -jesteś jedną głupią szmatą która chce być fajna w tym liceum? mylisz się -jeszcze bardziej ją pociągnął i popchnął na szafki
-Zostaw ją -wtrącił Patrick -koledzy na ciebie czekają ona ci nic nie zrobiła
-To jest szmata która chce być lubiana a będzie nienawidzona ja się o to postaram -powiedział i puścił dziewczynę -jeszcze z tobą nie skończyłem -zaczął odchodzić i pokazał jej środkowy palec wyzywając od dziwek
-Ey wszystko dobrze? -Zapytała Camilla biegnąc w ich stronę -o co poszło
Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko pobiegła w stronę domu

-Hey mamo!
-Hey córuś jak tam w szkolę poznałaś kogoś?
-Tak jest fajnie-skłamała nie chciała martwić mamy -poznałam dużo fajnych osób
-Ale ja słyszę że coś jest nie tak
-Jest wszystko dobrze wiesz muszę kończyć pa -odpowiedziała nie czekając na jej odpowiedz rozłączyła się

-Ami mamy gościa!
-Już idę tato -krzyknęła dziewczyna z góry zsuwając się trzęsącymi nogami po schodach
-To jest Justin i jego ojciec Jerem poznajcie się
-Witam emmm jestem Amanda resztę pewnie o mnie wiecie
-Hey no jasne tyle nasłuchać się o tobie to mało kto chyba miał okazję -odpowiedział Justin
Dziewczyna zaprowadziła chłopaka do siebie do pokoju i resztę wieczora przegadali.


___________________________________________________________
Liczę na komentarze i dodawanie się do obserwatorów :) Podoba się rozdział?